niedziela, lipca 08, 2018

MADELINE MILLER "KIRKE"


Badacze wciąż mogą się spierać o to, kiedy narodziła się literatura piękna, ale co do jednego faktu nie mają wątpliwości. Gdyby nie przebogata w treść mitologia starożytnych Greków i Rzymian, byłaby ona zdecydowanie uboższa w motywy wędrowne, bohaterów - nie wspominając o toposach i związkach frazeologicznych. Można nie lubić antycznych opowieści o bogach i bohaterach, ale trudno uciec od funkcjonujących w codziennym języku powiedzeń czy skojarzeń, które ułatwiają analizę motywów w sztuce, albo pisząc zupełnie górnolotnie - utrwalają dziedzictwo kulturowe, którego źródła należy upatrywać w polis skupionych w basenie Morza Śródziemnego. Mitologia to wciąż żródło inspiracji dla artystów i skarbnica motywów dla pisarzy. Jedni, jak Jan Parandowski i Zygmunt Kubiak skupili się bardziej na kwestiach merytorycznych, ale już Wanda Markowska opowiadała na nowo znane mity, nadając im formę epickiej historii. Podobną drogę wybrała amerykańska pisarka Madeline Miller, której druga powieść Kirke całkiem niedawno miała swoją polską premierę. Autorka wykorzystała wiedzę i doświadczenie w przenoszeniu na deski teatralne antycznych tekstów, aby napisać powieść, w której znane mity i postaci pokazać z zupełnie nowej perspektywy. 

Tytułowa Kirke to córka boga słońca Heliosa i nimfy Perseidy.  Dziewczyna właściwie od zawsze wie, że nie pasuje do wizerunku dziecka boga - jest zbyt ludzka, niezbyt piękną, nie dość utalentowana i przebiegła. Na rodziców nie ma co specjalnie liczyć, podobnie oparcia nie znajduje w rodzeństwie. Przez lata narasta w niej gorycz i poczucie wszechobecnego wyobcowania. Kiedy więc zakochuje się w śmiertelniku wydaje się, że być może zły los da jej szansę na szczęście. Niestety w wyniku splotu niesprzyjających okoliczności, Kirke rzuca okrutną klątwę i za karę zostaje wygnana na bezludną wyspę Ajaję. Od tej pory młoda dziewczyna będzie skazana na wieczną walkę o życie, bezpieczeństwo, wreszcie o szczęście. Pamiętliwi bogowie jednak tak łatwo nie odpuszczą.


Madeline Miller poszła śladami swoich wielkich poprzedników - Homera i Owidiusza. Używam w tym miejscu ogromnego skrótu myślowego i do tego frazę tę zaznaczam ogromnym cudzysłowem. Mam bowiem na myśli, że Amerykanka opowiedziała na nowo znane mity i jak wymienieni epicy świata antycznego, nadała im własny, niepowtarzalny kształt. Jej Kirke to napisana z dużym rozmachem powieść, której główną bohaterką uczyniła postać czarownicy z wyspy Ajaja. Kirke pojawia się w Odysei Homera i choć odgrywa w eposie istotną rolę (wszak staje na drodze samego Odyseusza) to jednak traktowana jest jako postać epizodyczna. Owszem, miesza w życiu władcy Itaki, ale ostatecznie nie zagrozi jego powrotowi do domu, gdzie czekają na niego wierna żona Penelopa i syn Telemach. Miller zdecydowała się wyróżnić Kirke, opowiedzieć w pełni jej historię i zmaganie z przeciwnościami losu, a także oddać jej głos. Okazał się on na tyle mocny, że to właśnie czarownica jest narratorką całej opowieści i to z jej punktu widzenia czytelnik poznaje kolejne lata życia na wygnaniu. Kirke ma wiele czasu i jeszcze więcej możliwości, aby zastanowić się, kim jest, kim chciałaby być i czy warto za wszelką cenę walczyć o niezależność. Przez jej wyspę przewija się cała plejada bohaterów znanych z mitologicznych opowieści. Jak choćby Dedal i Ikar, Atena czy Odyseusz i jego kompani. Czarownica jest przy narodzinach Minotaura, widzi śmierć Ikara, odpiera ataki kolejnych podróżników, dla których wyspa i jej lokatorka stanowią smakowity kąsek. 


Napisana w pierwszej osobie Kirke Madeline Miller to powieść, która niekoniecznie musi spodobać się każdemu czytelnikowi. Historia córki boga słońca obfituje w wiele wydarzeń i zaludniona jest przez całą plejadę bohaterów, ale styl Amerykanki charakteryzuje statyczność i koturnowość. Dominują opisy, które prowadzone w pierwszej osobie mogą nużyć, dialogi zaś przywołują na myśl podniosłość antycznych tragedii. Wydaje mi się, że to zabieg celowy, mający podkreślić starożytny rodowód Kirke, ale może szkoda, że autorka nie pokusiła się o uwspółcześnienie historii, choćby poprzez lekkie wzmocnienie tempa opowieści. Z drugiej strony Miller skupia się na Kirke - kobiecie, która przechodzi przemianę, podejmuje nierówną walkę z Fatum, wreszcie stawia bohaterkę przed wyborami, które na zawsze ją zmienią. Jeśli przyjąć takie założenie, to oczywiste jest, że psychologia postaci ważniejsza jest od warstwy przygodowej. Najciekawsze dzieje się pod koniec powieści, kiedy na świat przychodzi upragnione dziecko tytułowej bohaterki. Bogini, czarownica i wreszcie matka zmuszona jest stawić czoła temu, co przyniesie przyszłość. Wybór, którego dokona, przewartościuje raz jeszcze jej całe życie.

Nową powieść Madeline Miller można czytać na dwa sposoby. Mając w pamięci podstawową wiedzę na temat mitologii, po prostu śledzić fabularne jej rozwinięcie postaci historii Kirke. Można także zagłębić się w relacje bohaterów, sprawdzać w dostępnych żródłach ich moce, atrybuty - jednym słowem rozebrać fabułę na czynniki pierwsze. Choćby po to, żeby zobaczyć, jak wielką pracę wykonała autorka, umiejętnie łącząc wiedzę z dzieł Homera (cały motyw wojny trojańskiej) z wątkami zaczerpniętymi z Metamorfoz Owidiusza. Wprawdzie nie do końca przypadła mi do gustu warstwa narracyjna powieści, to z jednak spodobało mi się, że Miller pokazała ludzką twarz bogów i bóstw olimpijskich,  zwracając uwagę czytelnika na ich małostkowość i okrucieństwo. Nie oszczędziła w tym względzie również swojej tytułowej bohaterki, ale akurat ją zesłała (metaforycznie!) nieomal do bram Hadesu. 

Na koniec muszę krótko napisać o tym, o czym większość recenzentów wspomina już na wstępie swoich opinii. Staranność wydania. Faktycznie jest tak, że literatura popularna w Polsce nieczęsto może poszczycić się twardą okładką ze zdobieniami i efektowną obwolutą. Powieść Madeline Miller jest tutaj wyjątkiem. Co ciekawe, przy okazji zachwytów na wydaniem Kirke, nieomal automatycznie pada pytanie, czy między pięknymi okładkami jest równie interesując treść. Odpowiedź na to pytanie nie wydaje się jednak oczywista. Jak zawsze, wszystko zależy od nastawienia, gustu i oczekiwań. Miłośnicy mitologii powinni być usatysfakcjonowani, pozostali, no cóż ... muszą się przekonać. Wydaje mi się, że ponadczasowe opowieści zawsze się wybronią. 



źródło: www.wydawnictwoalbatros.com
Informacje o książce

autorka Madeline Miller
tytuł Kirke
tytuł oryginału Circe
przekład Paweł Korombel

Wydawnictwo Albatros
miejsce i rok wydania Warszawa 2018
liczba stron 414

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 4+/6





za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger