środa, czerwca 06, 2018

GRZEGORZ BRUDNIK "MAYDAY"


Czasem można odnieść wrażenie, że rynek wydawniczy w Polsce ogranicza się do wciąż tych samych nazwisk. Dotyczy to zarówno literatury obyczajowej, jak i sensacyjno - kryminalnej. Na szczęście jest tak, że wspomniany rynek rządzi się własnymi prawami i daje szansę zaistnieć nowym twarzom. To dobrze, bo dzięki temu czytelnicy mają szansę poznać Grzegorza Brudnika, który debiutuje powieścią Mayday - thrillerem, w którym wszystko jest możliwe. A granicę stanowi wyobraźnia - nie tylko autora, ale i czytelnika.

Wszystko zaczyna się jak u mistrza Hitchcocka, tylko zamiast trzęsienia ziemi, po którym napięcie tylko rośnie, jest największa w historii katastrofa lotnicza. U wybrzeży Japonii zderzają się dwa największe na świecie samoloty pasażerskie, a życie traci ponad 600 osób. Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu nieomal natychmiast rozpoczyna, zakrojone na szeroką skalę, śledztwo, angażując najlepszych specjalistów. Pod wodzą charyzmatycznego głównego śledczego Scottie'go Jordana próbują dociec, czy za katastrofę odpowiada błąd ludzki, cyberterroryzm, a może wada techniczna któregoś z urządzeń. Z pomocą Amerykanom przychodzi Aleksander Gall, polski inżynier, który kilka lat temu w wypadku lotniczym stracił najbliższe osoby. Nieomal natychmiast okazuje się, że za katastrofą w Japonii kryje się prawda, w którą nie sposób uwierzyć. 


Kiedy zacząłem czytać Mayday, to pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, to czy aby książka Grzegorza Brudnika to nie jest przykład wwożenia drewna do lasu. Polski autor, który umieszcza akcję w Ameryce i kroczy śladem bohaterów wykreowanych przez anglojęzycznych pisarzy - czy to się może udać? Jakieś pięć rozdziałów później tych wątpliwości już nie miałem. Mayday bowiem wciąga, jak na rasowy thriller przystało, proponując rozrywkę w najczystszej formie. Akcja pędzi, twist goni twist i dzieje się tak dużo, że przytoczony we wstępie opis fabuły obejmuje niewielki tylko fragment początku całej serii wydarzeń. Autor nie oszczędza swoich bohaterów, podobnie jak czytelników - wali na odlew i momentami aż trudno się pozbierać. I oderwać od lektury, bo Mayday to klasyczny page turner i po prostu nie da się odłożyć tej książki na bok. 

Grzegorz Brudnik ma nietypowe hobby. Zbiera informacje na temat katastrof komunikacyjnych i sposobu ich wyjaśnienia. Ta wiedza, a szerzej tematyka, stanowi trzon fabuły jego debiutu. Czytelnik ma szansę poznać, w szczegółach, kwestie techniczne związane z budową i funkcjonowaniem samolotów, dowiedzieć się sporo na temat procedur na wypadek różnych zdarzeń losowych. To wiedza i interesująca, i istotna w kontekście różnych sytuacji w powieści, ale momentami miałem przesyt informacjami technicznymi, które trochę spowalniały tempo historii. Być może to zabieg celowy, mający na celu uśpić czujność czytelnika, by stronę później zdzielić go pięścią w nos. Z drugiej strony autor, bez kompleksów, garściami czerpie z bogatej konwencji gatunkowej thrillera, zgrabnie wykorzystując znane chwyty. Nie powiela ich, ale używa do stworzenia własnej historii, w której może wydarzyć się wszystko. I tak zresztą się dzieje.

Po pierwszych kilkunastu stronach miałem przeczucie, a potem już tylko pewność, że Mayday to literacki odpowiednik kinowego blockbustera. Grzegorz Brudnik proponuje swoim czytelnikom czystą rozrywkę, z gatunku zabili go i uciekł. Splot niewiarygodnych zbiegów okoliczności, brawura połączona z dużą dawką szczęścia, wreszcie spisek o niewyobrażalnych rozmiarach to składniki, które charakteryzują ten debiut. Do tego jest wybuchowo i z rozmachem godnym serii o Jamesie Bondzie. Jeśli lubicie szeroko otwierać oczy ze zdziwienia (jak przy kolejnych odcinkach How To Get Away With Murder/Sposobie na morderstwo) i do tego bawi was to uczucie, to Mayday jest książką dla was. Przy tym powieść jest sprawnie napisana, autor ma i poczucie humoru, i dystans, co sprawia, że przyjemność z czytania jest tym większa. Dla mnie ten debiut to trochę ukłon autora w stronę gatunku i trochę żart z konwencji. Jak by nie było - szczerze polecam i no cóż, wypatruję kontynuacji, bo mam wrażenie, że Grzegorz Brudnik dopiero się rozgrzewa. Na razie ma na koncie murowany hit na nadchodzące lato. 



źródło: www.wydawnictwofilia.pl
Informacje o książce

autor Grzegorz Brudnik
tytuł Mayday

wydawnictwo FILIA/Mroczna strona
miejsce i rok wydania Poznań 2018
liczba stron 582

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 5/6







za udostępnienia książki do recenzji


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger