niedziela, grudnia 03, 2017

JØRN LIER HORST "Gdy morze cichnie"


Są takie serie kryminalne po które sięgam w ciemno, nawet jeśli autorowi zdarzyły się słabsze fabuły. Tak mam w przypadku Camilli  Läckberg czy Katarzyny Puzyńskiej, tak dzieje się również z powieściami Jørna Liera Horsta. Do tego ostatniego mam zresztą szczególny sentyment, ponieważ po cykl o komisarzu Wistingu sięgnąłem na początku prowadzenia bloga. I właściwie po pierwszej przeczytanej książce zostałem fanem norweskiego pisarza, który ujął mnie chłodnym klimatem historii i stonowaną fabułą. Piszę o tym nie bez powodu, ponieważ nowa po polsku, a trzecia w kolejności książka Horsta Gdy morze cichnie to próba skierowania serii na trochę inną ścieżkę. Czy to próba udana? A to zależy, czego się oczekuje.

O tym, że Stavern poza sezonem tylko z pozoru jest sennym miasteczkiem, polski czytelnik zdążył się już przekonać. Tym razem akcja znów toczy się w tym nadmorskim kurorcie. Najpierw policja dostaje zgłoszenie o nieprzytomnym mężczyźnie leżącym na schodach apteki. Zaraz potem wybucha pożar domu letniskowego i w zgliszczach strażacy znajdują zwęglone zwłoki. Komisarz William Wisting nabiera podejrzeń, kiedy okazuje się, że to nie koniec makabrycznych odkryć, a tropy prowadzą poza granice Norwegii. I dlaczego szefowa Wistinga robi wszystko, aby śledztwo utknęło w martwym punkcie? I co wspólnego z wydarzeniami w Stavern ma sytuacja polityczna w Iraku? Albo Pokojowa Nagroda Nobla?

Jørn Lier Horst zdążył już przyzwyczaić czytelników do charakterystycznego, rozpoznawalnego po kilku pierwszych stronach stylu opowieści, w której prym wiedzie skrupulatny i wiecznie zamyślony komisarz William Wisting. Mocną stroną serii jest pokazanie wnikliwości, z jaką policjant i jego podwładni badają kolejne miejsca zbrodni, analizują fakty, łączą w całość niepasujące elementy układanki. Praca na posterunku przeplata się z wątkami obyczajowymi, pokazującymi prywatne perypetie bohaterów. Zasadniczo dzieje się wiele, ale dzięki wolniejszemu tempu, Horst ma szansę na wyeksponowanie istoty drobiazgów, czy pochylenie się nad nurtującymi bohaterów problemami społecznymi. Gdy morze cichnie ma wszystkie składniki stylu Horsta, ale punkt ciężkości przeniesiony jest z postaci Wistinga na fabułę, która wprowadza nieobecne wcześniej elementy. Nie wchodząc w szczegóły historii napiszę jedynie, do śledztwa przyłączają się służby specjalne, a lokalne dochodzenie zyskuje międzynarodowy wydźwięk. Wisting zostaje wplątany w intrygę, która może kosztować nie tylko jego reputację, ale i życie ważnych dla niego osób. 


Czytając trzeci tom cyklu odniosłem wrażenie, że Jørn Lier Horst szukał dla swojego bohatera i całej serii nowej drogi, która pozwoliłaby mu wprowadzić do fabuły element zaskoczenia i tym samym otworzyć pisarzowi nowe możliwości. Wisting trochę niebezpiecznie zbliżył się do całej plejady bohaterów wykreowanych na potrzeby powieści sensacyjnych. Na szczęście jednak, mimo że na wizerunku komisarza pojawia się wyraźna rysa, autor oszczędził swojego bohatera i choć nie wiem, co wydarzy się w nieopublikowanych po polsku tomach IV i V, to kolejne części utwierdzają mnie w przekonaniu, że Wisting jest taki, jaki być powinien. 

Często spotykam się z oceną, że cykl o norweskich policjantach jest nudny, albo przewidywalny. Trudno mi dyskutować z gustem innych czytelników, ale dla mnie atutem serii jest spokojniejszy ton  narracji i bohater - elokwentny, staroświecko elegancki pasjonat swojego zawodu. I niezły obserwator natury ludzkiej, który z nutą nostalgii obserwuje zmieniającą się wokół rzeczywistość. Wielbicielom szybkiego tempa akurat Gdy morze cichnie z pewnością przypadnie do gustu, bo faktycznie w tym tomie dzieje się wiele i jak na Horsta - również szybko. Dla wszystkich innych, nowa książka norweskiego autora to pewnie jeszcze jedna bardzo dobra powieść policyjna i spotkanie z ulubionymi bohaterami. A że czasem zaskakują? Chyba właśnie o to chodzi.


źródło: www.empik.com
Informacje o książce

autor Jørn Lier Horst
tytuł Gdy morze cichnie
tytuł oryginału Når havet stilner
przekład Milena Skoczko

wydawnictwo Smak Słowa
miejsce i rok wydania Sopot 2017
liczba stron 348

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 4+/6





Dziękuję wydawnictwu Smak Słowa 
za udostępnienie książki do recenzji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger