niedziela, czerwca 24, 2018

ELENA VARVELLO "CZY MNIE SŁYSZYSZ?"

ELENA VARVELLO "CZY MNIE SŁYSZYSZ?"

Wystarczy jedno spojrzenie na dowolną listę książkowych przebojów, aby zorientować się, że na najwyższych lokatach plasują się często kryminały i thrillery. Mowa oczywiście o literaturze popularnej i gatunkach, które wzajemnie się przenikają, wzbogacając tym samym definicję powieści sensacyjnej. Autorzy dwoją się i troją, wymyślając skomplikowane historie ze świadomością, że coraz trudniej jest im zaskoczyć czytelnika. Włoska pisarka Elena Varvello w książce Czy mnie słyszysz? łączy gatunki, ale pytanie, czy to zabieg udany, pozostaje otwarte. W moim odczuciu taki miks niekoniecznie się sprawdził, bo choć historia ma dobre momenty, to jednak zabrakło jej wyrazistości i głębi przekazu. 

Elia Furenti - główny bohater i jednocześnie narrator części opowieści - wraca we wspomnieniach do wczesnej młodości z końcówki lat 70., kiedy jego życie zmieniło się na zawsze. Życie w małym miasteczku płynie spokojnie do czasu, kiedy ojciec bohatera najpierw traci pracę, a zaraz potem popada w stan odrętwienia, wymyślając różne teorie spiskowe. Matka chłopaka udaje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, ale Elia czuje, że dotychczasowe życie rozpada się na drobne kawałki. Tymczasem miasteczko żyje zaginięciem synka sąsiadów i porwaniem młodej dziewczyny. Elia, który przeżywa zauroczenie matką kolegi, zaczyna podejrzewać, kto kryje się za dramatycznymi wydarzeniami. Czy będzie gotowy stawić czoła prawdzie?


Elena Varvello zabiera czytelnika w podróż do lat 70. i udanie odtwarza senną, ale i klaustrofobiczną atmosferę włoskiej prowincji. Bohaterowie jej powieści skrywają sekrety - czasem drobne, innym razem zdecydowanie cięższego kalibru, ale zawsze  to tajemnice determinują ich zachowania. Młody Elia stopniowo poznaje prawdę o otaczających go ludziach, ale nie mając za bardzo oparcia w dorosłych, błądzi i po omacku szuka odpowiedzi na nurtujące go pytania. Atmosferę niepokoju i narastającego strachu buduje dwutorowa narracja. Pisarka oddaje głos raz swojemu bohaterowi, raz narratorowi wszechwiedzącemu, który przywołuje historię porwanej dziewczyny. Gra w ten sposób na emocjach czytelnika, dezorientuje go tak samo, jak swoich bohaterów. Jednocześnie zauroczenie chłopaka matką nowego kolegi skutecznie mąci mu przekaz rzeczywistości, tym bardziej, że  w małej społeczności wszyscy wszystko o sobie wiedzą i często mają wspólną przeszłość. Nie inaczej jest w przypadku bohaterów tej powieści.

Czy mnie słyszysz? to próba połączenia kilku gatunków: thrillera, powieści obyczajowej i psychologicznej. Czy udana? W moim odczuciu niekoniecznie. Trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że dominuje jednak warstwa obyczajowa z domieszką kryminału. Niewielkich rozmiarów fabuła rządzi się własnymi prawami i choćby dlatego element psychologiczny wydaje się dość powierzchowny i jeśli się sprawdza, to w wątku ojca głównego bohatera. Z drugiej strony nie można odmówić autorce lekkości stylu i umiejętnego budowania nastroju. Varvello płynnie przechodzi między gatunkami i choć może jej powieść nie porywa, to nie jest też tak, że nie warto sięgnąć po tę książkę. To lektura na jedno długie popołudnie, niezbyt odkrywcza, ale przynajmniej próbująca znaleźć swoje miejsce w szerokich ramach gatunku. Pytanie tylko, czy z satysfakcjonującym rezultatem.


źródło: www.wydawnictwoliterackie.pl
Informacje o książce

autorka Elena Varvello
tytuł Czy mnie słyszysz?
tytuł oryginału La vita felice
przekład Monika Woźniak

wydawnictwo Wydawnictwo Literackie
miejsce i rok wydania Kraków 2018
liczba stron 232

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 4/6





Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za udostępnienie
książki do recenzji

środa, czerwca 13, 2018

M.L. LONGWORTH "ŚMIERĆ PRZY RUE DUMAS"

M.L. LONGWORTH "ŚMIERĆ PRZY RUE DUMAS"

Jeszcze nie do końca opadły emocje związane z tajemniczą śmiercią w Chateau Bremont, a mieszkańcy Aix-en-Provence żyją już kolejną zbrodnią. W drugim tomie kryminalnej serii M.L. Longworth Morderstwo przy Rue Dumas czytelnicy ponownie spotkają parę nietypowych detektywów, pospacerują się po zaułkach uroczego miasteczka i wystawią na próbę ... swoje kubki smakowe. Jak się okazuje, zabytkowe miasteczko skrywa wiele tajemnic, a niektóre z nich są śmiertelnie niebezpieczne. Remedium na wszelkie problemy? Dobra kolacja z butelką wina. A jeszcze lepiej z kilkoma butelkami.

Gdzie, jak gdzie, ale na nobliwym Wydziale Teologii Uniwersytetu w Aix życie powinno płynąć spokojnie. I pewnie tak w rzeczywistości by było, gdyby nie pewne przyjęcie, które do czerwoności rozpaliło profesorskie głowy. Zebrani w przepięknym apartamencie z XVII wieku goście, mieli poznać nowego dziekana i dowiedzieć się, kto otrzymał prestiżowe stypendium, które automatycznie otwierało niejedne drzwi w naukowym światku. Sęk w tym, że gospodarz przyjęcia, ustępujący dziekan profesor Moutte zostaje zamordowany. Przed sędzią śledczym Antoine'm Verlaque'm i profesor Marine Bonnet nie lada wyzwanie. Lista podejrzanych wydłuża się, a ślady na miejscu zbrodni prowadzą w zupełnie niespodziewanym kierunku. 


Śmierć przy Rue Dumas to drugie spotkanie z bohaterami kryminalnej serii Kanadyjki M.L. Longworth, od lat mieszkającej w Prowansji. I to właśnie z miłości do Francji i uroczego Aix powstał cykl z Verlaque'm i Bonnet. Nowa sprawa kryminalna angażuje bohaterów na południu Francji, ale kieruje na moment do Paryża i trochę dalej - do Włoch, ponieważ również tam prowadzą wątki toczącego się śledztwa. Autorka kontynuuje serię, udanie przenosząc gatunek cozy mystery z angielskiej prowincji do małomiasteczkowej Francji. Już pierwszy tom pokazał, że to strzał w dziesiątkę, ponieważ trudno nie polubić leniwego klimatu Aix, gdzie życie toczy się w sąsiedztwie zabytkowych budowli, rodzinnych restauracji i kawiarni. Aromatyczna kawa, dobre wino i pyszne jedzenie to nieodzowne elementy stylu życia bohaterów serii M.L. Longworth. Jest też oczywiście zbrodnia. To wokół niej zbudowana jest fabuła powieści, ale trzeba napisać, że wątek, choć zajmujący, nie jest specjalnie skomplikowany. Ważniejsza od niego jest, w gruncie rzeczy, cała reszta - profesorowie i studenci związani z Uniwersytetem w Aix, komisarz Bruno Paulik i oczywiście Verlaque i Bonnet, których związek można określić mianem dynamicznego. Jak na serię przystało, autorka wprowadza nowe postaci (matka Marine) i odkrywa rodzinne tajemnice głównych bohaterów, ale z pewnością to i owo zostawiając sobie na kolejne tomy - wszak ósmy jest w drodze. 

Po lekturze Śmierci w Chateau Bremont narzekałem trochę, że tej opowieści zabrakło lekkości, a tekst był mało potoczysty. Nie wiem, czy dokonała tego zmiana tłumaczki, czy autorka solidnie popracowała nad stylem, ale Morderstwo przy Rue Dumas nie ma już wspomnianych mankamentów debiutu. Powieść czyta się bardzo przyjemnie, może również dlatego, że ciekawostki historyczno - kulinarne wplecione są w intrygę bardziej subtelnie, a wątek osobistych relacji pary głównych bohaterów nabiera rumieńców. M.L. Longworth udało się nie tylko uchwycić ten charakterystyczny, niewymuszony francuski sposób bycia, ale i celnie wytknąć wady mieszkańców Prowansji. Zrobiła to jednak na tyle delikatnie i z sympatią, że nic, tylko spakować walizki i przenieść się na południe Francji. Ja z pewnością powrócę do Aix, kiedy tylko po polsku pojawi się kolejna odsłona kryminalnych przygód Verlaque'a i Bonnet. Polubiliśmy się. I to bardzo.


źródło: www.smakslowa.pl
Informacje o książce

autorka M.L. Longworth
tytuł Śmierć przy Rue Dumas
tytuł oryginału Murder in the Rue Dumas
przekład Małgorzata Trzebiatowska

wydawnictwo Smak Słowa
miejsce i rok wydania Sopot 2018
liczba stron 304

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 5/6





Dziękuję wydawnictwu Smak Słowa 
za udostępnienie książki do recenzji


piątek, czerwca 08, 2018

SUSANNA TAMARO "TYGRYSICA I AKROBATA"

SUSANNA TAMARO "TYGRYSICA I AKROBATA"

Nie ma chyba na świecie czytelnika, który nie czytałby albo nie kojarzył Małego Księcia Antoine de Saint - Exupery. Nie bez powodu przywołuję najsłynniejszą powiastkę filozoficzną XX wieku w kontekście recenzji Tygrysicy i Akrobaty Susanny Tamaro. Obie książki o niewielkich rozmiarach, reprezentują ten sam gatunek - ponadczasową opowieść w pół drogi pomiędzy baśnią, wspomnianą powiastką i bajką. I choć oba tytuły to lektury na jeden wieczór, to jednak treść zawarta między kolejnymi frazami potrafi zaintrygować na długi czas. Wszystko zależy bowiem od interpretacji, głębi spojrzenia w tekst, wyzwolonych przez lekturę emocji.

Już w momencie przyjścia na świat, Mała Tygrysica wiedziała, że jej życie nie potoczy się utartymi przez rodziców ścieżkami gdzieś w głębokich odstępach Tajgi. Kiedy wraz z bratem musi dokonać wyboru drogi życia, decyduje się opuścić świat, w którym tygrysy są władcami i poznać życie po swojemu. Nie interesują jej oczekiwania narzucone przez świat zwierząt, nie marzy o scenariuszu napisanym przez Matkę Naturę, chce żyć wbrew tradycji i konwenansom. Rozpoczyna długą wędrówkę, w czasie której pozna inne zwierzęta, ale przede wszystkim zbliży się do człowieka, który tak samo budzi jej zaciekawienie, jak i strach. Całe życie Tygrysicy to efekt podjętych w młodości decyzji, dokonanych wyborów, ale i zaprzepaszczonych szans. 


Susanna Tamato, włoska autorka Tygrysicy i Akrobaty napisała uniwersalną opowieść, której drugie dno zależy w dużej mierze od interpretacji czytelnika - jego wrażliwości, pomysłowości, oczekiwań. Jak na powiastkę filozoficzną (ale we współczesnym rozumieniu gatunku) przystało, świat książki jest zredukowany do minimum, bohaterowie mają jedną dominującą cechę, a wydarzenia niosą ze sobą symboliczne znaczenie. Tygrysica zmuszona jest stawić czoła przeciwnościom losu, ale nigdy nie zapomniała o swoich korzeniach i o tym, że marzenia o wolności i swobodzie zawiodły ją tam, gdzie w danym momencie się znalazła. Droga jej życia bywa kręta, bohaterka napotyka na przeszkody, ale będąc wierną swoim przekonaniom, jest w stanie pokonać każde niepowodzenie. Zostaje jednak ważna kwestia - za jaką cenę. I na to pytanie muszą sobie odpowiedzieć zarówno główna bohaterka, jak i czytelnik. 

Tygrysica i Akrobata nie jest może książką specjalnie odkrywczą i nie ma siły oddziaływania na emocje, jak pierwsza lektura Małego Księcia. Trudno jednak nie docenić uniwersalnych prawd zawartych w podtekście opowieści o Tygrysicy a także prostoty przekazu i urody języka. Ponadczasowy przekaz zawsze się obroni i tak też jest w przypadku baśni Susanny Tamaro. Mądra, czasem smutna przypowieść o życiu, które jest takie, jakie sobie zaprojektujemy. A że na planach często się kończy? To już temat na zupełnie inną opowieść. 



źródło: www.wuj.pl
Informacje o książce

autorka Susanna Tamaro
tytuł Tygrysica i Akrobata
tytułu oryginału La Tigre e l'Acrobata
przekład Oskar Styczeń

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
miejsce i rok wydania Kraków 2018
liczba stron 160

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 4+/6






za udostępnienie książki do recenzji

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger