sobota, kwietnia 21, 2018

ROBERT MAŁECKI "KOSZMARY ZASNĄ OSTATNIE"

ROBERT MAŁECKI "KOSZMARY ZASNĄ OSTATNIE"

Żartobliwie można by napisać, że czytelnicy czekali, aby dowiedzieć się co stało się z Agatą Bener, tak jak widzowie serialu Twin Peaks oczekiwali wyjaśnienia zagadki śmierci Laury Palmer. Jednak o tym, że Laura Palmer nie żyje, dowiedzieliśmy się w pilocie serialu, a o tym, co spotkało Agatę Bener nie wiemy do samego końca kryminalnej trylogii Roberta Małeckiego. Ale żarty na bok, ponieważ zamykający (?) serię tom Koszmary zasną ostatnie to solidnie przemyślana, sprawnie napisana powieść, w której niedawny przecież debiutant pokazuje, że na rodzimym rynku wydawniczym nie pojawił się się przez przypadek. I pomyśleć, że kiedy późną jesienią 2016 roku recenzowałem Najgorsze dopiero nadejdzie (tutaj) miałem pewne obiekcje co do fabuły. Porzuć swój strach (tutaj) utwierdził mnie jednak w przekonaniu, że warto zainwestować czas na lekturę drugiej odsłony cyklu. Po finale autor ma we mnie oddanego fana. 

Sprawy Marka Benera komplikują się, dlatego dziennikarz decyduje się zająć nową sprawą, aby tym samym przestać rozmyślać o zaginionej żonie. Kiedy zaczyna interesować się przypadkiem Jana Stemperskiego nie wie jeszcze, że nie uda mu się uciec od przeszłości, która powróci do niego z podwójną siłą rażenia. Stemperski był już bohaterem cyklu artykułów Benera i właścicielowi Echa Torunia zależy, aby pomóc rodzinie mężczyzny. Szybko okazuje się, że ślady prowadzą do ludzi, którzy być może mieli coś wspólnego z tajemniczym zniknięciem Agaty siedem lat wcześniej. Marek Bener wpada zarówno w sam środek misternie utkanej intrygi, jak i w sidła własnych demonów, które sprowadzą go na skraj obłędu. Czy bohaterowi uda się uwolnić od koszmarów, które coraz bardziej zatruwają mu życie? I co z Agatą? Prawda jest, jak się okazuje, na wyciągnięcie ręki. Tylko czy jej poznanie cokolwiek zmieni? 


Już w drugiej odsłonie cyklu dało się zauważyć, że Robert Małecki zmienił odrobinę konwencję powieści, dbając o to, by jego kryminał miejski nie balansował na granicy, czasem mało realistycznej, powieści sensacyjnej. Koszmary zasną ostatnie też zaskakują - tym razem zmianą klimatu. Jest zdecydowanie bardziej mrocznie, wręcz depresyjnie. Tytułowe koszmary nękają Marka, mącą mu w głowie i utrudniają wyjście na prostą. Mroźna zima, która  daje się we znaki mieszkańcom Torunia, negatywnie wpływa na dziennikarza. Autor nieźle go sponiewierał w tej części, otaczając ludźmi, co do uczciwości których można mieć wątpliwości. I Marek je ma, co w połączeniu z nachodzącym go zniechęceniem do rozwiązania zagadki zaginięcia żony, potęguje poczucie jego osamotnienia i pogłębiającej się frustracji. Niby bohater kryminału nie musi wywoływać głębokich emocji, ale Bener wkurza, zadziwia i jest go czytelnikowi tak po ludzku żal. Wiadomo, że od początku mu się kibicuje, bo budzi sympatię i współczucie, ale zdenerwować również potrafi. 

Koszmary zasną ostatnie okazują się mistrzowskim zakończeniem serii. Intryga całego cyklu to koronkowa robota, którą warto docenić. Podczas lektury czytelnik ma satysfakcjonujące uczucie zadowolenia, kiedy poszczególne elementy układanki wskakują na swoje miejsce, z jakże przyjemnym dla ucha kliknięciem. To, że Robert Małecki ma skrupulatnie przemyślaną konstrukcję serii, dostrzegłem wyraźnie w poprzednim tomie, ten najnowszy tylko mnie w tym osądzie utwierdził. Kolejna sprawa Benera tylko na początku nie ma związku z wydarzeniami sprzed siedmiu lat i choć autor prowadzi ją do końca, równolegle pozwala swoim czytelnikom poznać odpowiedź na najważniejsze pytanie, które padło we wstępie do tej recenzji. Ostatnie kilkadziesiąt stron czyta się na jednym wdechu, nie mając do końca pewności, co wydarzy się na kolejnej stronie. A jak można się spodziewać - nudy nie ma. 

Patrząc całościowo na cykl o Marku Benerze można zobaczyć, jak ewoluuje warsztat pisarski Roberta Małeckiego. I docenić nie tylko pomysł na angażującą czytelnika fabułę, ale także pracę włożoną przez autora w doskonalenie stylu. Powieść gatunkowa, jaką z pewnością jest cykl o toruńskim dziennikarzu, często nie potrafi niczym zaskoczyć, wykorzystując ograne motywy. Koszmary zasną ostatnie (a w domyśle również poprzednie części) udowadniają, że wciąż można wciągnąć czytelnika w zawiłości fabuły, trzeba tylko wiedzieć jak. Robert Małecki wie - co do tego nie mam wątpliwości. 



www.czwartastrona.pl
Informacje o książce

autor Robert Małecki
tytuł Koszmary zasną ostatnie

wydawnictwo Czwarta Strona
miejsce i rok wydania Poznań 2018
liczba stron 424

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 5+/6







Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona
za udostępnienie powieści do recenzji

wtorek, kwietnia 17, 2018

KARUZELA Z BLOGERAMI #2

KARUZELA Z BLOGERAMI #2

Od pierwszej Karuzeli mija właśnie miesiąc. W blogosferze to dużo, co chwilę pojawiają się nowe wpisy i czasem trudno jest odnaleźć się w internetowym gąszczu ocen i opinii. Stąd pomysł na (nieoryginalny - wiem) wpis z linkami do blogów, na które zaglądam, które podczytuję i z czystym sumieniem - polecam. Zobaczcie, co ciekawego znajdziecie w blogosferze książkowej i nie tylko.

*Monika z God save the book pisze o książce Juliana Barnesa:
http://godsavethebook.pl/2018/04/bohater-wsobny-zgielk-czasu-julian-barnes.html


*Piotr z Zacofany w lekturze proponuje kolejną odsłonę cyklu Pranie literackie:
http://zacofany-w-lekturze.pl/2018/03/pranie-literackie-cz-4-najlepiej-suszyc-bielizne-na-swiezym-powietrzu.html


*Karolina z Tanayah Czyta wzięła na warsztat Nieznaną terrorystkę Richarda Flanagana:
https://tanayahczyta.wordpress.com/2018/04/15/nieznana-terrorystka-r-flanagan/


*Marta z Na regale u Marty Mrowiec ma nową serię Klub filmowy (w drugiej odsłonie):
http://martamrowiec.pl/klub-filmowy-2/


*Rozkminy Hadyny rozprawiają się z Kredziarzem C.J. Tudor:
http://rozkminyhadyny.blogspot.com/2018/03/Kredziarz-C.-J.-Tudor.html


*Małgorzata z Gosia72.blogspot.com oceniła Surogatkę Louise Jensen:
http://gosia72.blogspot.com/2018/04/surogatka-louise-jensen.html


*Ania z Myśli i słowa wiatrem niesione proponuje seans filmowy po hiszpańsku:
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2018/04/kino-hiszpanskie-jak-zostac-katalonka.html

I jeszcze linki do stron o tematyce lifestylowej, które warto odwiedzać, choćby po to, aby nauczyć się robić piękne zdjęcia i popracować nad wyglądem bloga:



To tyle w drugiej odsłonie cyklu. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, do kogo warto zajrzeć, bo oczywiste jest, że ta lista to tylko niewielki ułamek tego dobrego, co kryje się w zasobach globalnej sieci. Do następnej przejażdżki na blogerskiej karuzeli! 

sobota, kwietnia 14, 2018

J.D BARKER "CZWARTA MAŁPA"

J.D BARKER "CZWARTA MAŁPA"

Nazwisko J.D. Barkera nic mi nie mówiło, kiedy sięgnąłem po Czwartą małpę. Zwróciłem natomiast uwagę na notatkę wydawcy, który nową powieść amerykańskiego autora porównał do klasycznych dziś - Milczenia owiec i Siedem. Przy tego typu rekomendacjach zawsze zapala mi się w głowie czerwona, nieco ostrzegacza lampka. Różnie bowiem bywa z takimi marketingowymi hasłami i w przypadku Czwartej małpy nie okazało się inaczej. Owszem, to zgrabny thriller, zbudowany z ogranych do granic możliwości motywów, który mnie specjalnie nie zachwycił, ale tekst obronił się specyficznym poczuciem humoru jego autora.

Chicago od kilku lat żyje kolejnymi zbrodniami popełnianymi przez nieuchwytnego mordercę, nazywanego Zabójcą Czwartej Małpy (#4MK). To nawiązanie do alegorii Nie czynię niczego złego, bo według przestępcy, wymierza on tylko sprawiedliwość. A dostarczane rodzinom ofiar specyficzne przesyłki mają jedynie szokować i prowadzić do narastania w mieście poczucia zagrożenia. Kiedy w wypadku ginie pewien mężczyzna, wszystko wskazuje na to, że ręka sprawiedliwości dosięgnęła Zabójcę Czwartej Małpy. Prowadzący sprawę policjanci odnajdują przy mężczyźnie pamiętnik, w którym autor ze szczegółami opisuje swoje życie. Detektyw Sam Porter postanawia zagłębić się w lekturze, aby poznać motywy postępowania #4MK. Sęk w tym, że bez śladu znika kolejna osoba, a czas działa na jej niekorzyść.


Literatura uwielbia bohaterów skłóconych ze światem, pokręconych szaleńców, których chora wyobraźnia nie zna granic okrucieństwa. Seryjny morderca o psychopatycznych skłonnościach to znakomity punkt wyjścia do mrocznej historii, która epatuje mocnymi opisami i zmusza czytelnika do przekraczania kolejnych granic. Z pewnością ta myśl towarzyszyła J.D. Barkerowi przy tworzeniu postaci Zabójcy Czwartej Małpy. Autor ujął temat po swojemu, ponieważ narracja jego powieści to przeplatanka wątków współczesnych z kolejnymi zapiskami z pamiętnika, dzięki któremu czytelnik zagląda do życiorysu przestępcy i poznaje okoliczności, które go ukształtowały. W pewnym momencie okazuje się, że wydarzenia z pamiętnika są na swój sposób ciekawsze od poszukiwań przez policję zaginionej dziewczyny. 

Zabicie głównego bohatera na początku powieści (która już doczekała się kontynuacji) wydaje się zabiegiem co najmniej ryzykownym, ale Czwarta Małpa wielokrotnie zaskoczy czytelnika nieoczekiwanymi wydarzeniami, które o sto osiemdziesiąt stopni odwrócą bieg wydarzeń. Nie jest też tak, że autor epatuje okrucieństwem z ponurą miną. Nie, jest wręcz odwrotnie. Zbrodnie są przerysowane, potraktowane w sposób ironiczny, ze specyficznym humorem, który od razu skojarzył mi się z filmami Quentina Tarantino. Dzięki temu czytelnik nabiera dystansu do opisywanych wydarzeń, a uwagę przenosi na bohaterów, którzy uczestniczą w klasycznej zabawie w kotka i myszkę. Napisałem w klasycznej, choć może lepszym określeniem było wtórnej. Fabuła Czwartej Małpy zbudowana jest ze znanych motywów (policjant z problemami, przebiegły psychopata, walka z czasem, specyficzne poczucie sprawiedliwości) i specjalnie niczym nie zaskakuje. I nie zachwyca, choć z drugiej strony książka jest dobrze napisana i wciąga od pierwszych stron. Rozumiem jednak, że dla czytelników, którzy nie znają Milczenia owiec (książki i/lub filmu) i nie widzieli filmu Siedem fabuła J.D. Barkera jest okazją, aby poznać mordercę o psychopatycznych skłonnościach. Kto wie, może przy okazji sięgną po klasyczne tytuły, którymi wydawca zachwala Czwartą Małpę

Napisałem we wstępie, że książka, mimo ewidentnej wtórności, broni się humorem autora i ironicznym ujęciem tematu. Ba, broni się na tyle, że z pewnością przeczytam kontynuację, kiedy tylko pojawi się po polsku. Mnie też ciekawi, co też autor wykombinuje w drugiej części. Sprytnie się na nią przygotował.


źródło: www.empik.com 
Informacje o książce

autor J. D. Barker
tytuł Czwarta Małpa
tytuł oryginału The Fourth Monkey
przekład Agnieszka Wyszogrocka - Gaik

wydawnictwo Czarna Owca
miejsce i rok wydania Warszawa 2018
liczba stron 432

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 4+/6





za udostępnienie powieści do recenzji

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger